Archiwum kategorii 'zdjęcia'

Po przerwie…

Trochę mnie nie było. Tych co na mnie czekali, pisali maile – przepraszam. Postaram się zrestartować tego bloga, bo otaczająca nas, mieszkańców gminy Dopiewo, rzeczywistośc jest ciekawa, porażająca a czasem absurdalna. Gdzieś trzeba przecież o tym pisać i gdzieś poczytać. W gminnej tubie propagandowej nie ma na to szans.

Być może blog powróci w troche innej postaci i pod innym adresem. Na pewno napiszemy o tym. Pozdrawiam.

ul. Graniczna dziurawa jak ser

Temat dróg w Polsce to temat rzeka. Podobnie jest w gminie Dopiewo. Cudowny przykład to ulica Graniczna. Domyślam się że asfalt kończący się wraz ul. Szkolną nie biegnie dalej, bo ul. Graniczna należy już do Zakrzewa i nie można było jej od razu wyasfaltować. Tego tylko się tego moge domyślać. Tak samo jak tego, że na pewno nie było na to pieniędzy a poza tym są ważniejsze drogi w gminie. Wszystko jasne, ale mamy XXI wiek. Poza tym jest Unia Europejska, którą należy doić. W każdym razie jadąc samochodem, można się na Granicznej utopić. Osobiście rozwaliłem tam już dwa łączniki stabilizatora, a syfu, który mam na karoserii nie wspominam.
Inny temat to przejście tà ulica po deszczu na własnych nogach. Ja wybrałem się tam kiedyś po zmroku na spacer z żoną . Nie mieliśmy niestety latarki, a szkoda, bo Graniczna nie jest oświetlona na całej swojej długości. Jest takie miejsce na odcinku Owsiana/Krótka, na którym latarni nie ma wcale a pozostałe nie oświetlają tego odcinka wcale. Zestawiając to z błotem i dziurami otrzymujemy niezłą ścieżkę zdrowia. Pomijam fakt, że można tam dostać w łeb, nie wiedząc nawet kiedy i z której strony. 
Zapraszam władze gminne do spaceru tą drogą po deszczu. Buty założyć lekkie, spodnie jasne. Emocje gwarantowane!
No i ul. Krótka. Tam się już nawet nie zapuszczam, pewnie z resztą ku uciesze jej mieszkańców. Są tam takie kałuże, błoto i dziury, że czasem nawet jazda samochodem jest ryzykowna.
Ktoś w gminie chyba zajmuje się konserwacją takich gównianych dróg, bo czasem na Graniczną wysypuje się gruz, albo wyrównuje się ją spychaczem. Fajnie, ale starcza to na kilka dni, a taka konserwacja jest robiona ze cztery razy do roku.
Poniższe zdjęcia nie oddają niestety dramatycznego stanu tych dróg, bo nie były robione po wielkich deszczach. Poza tym, to tylko zdjęcia. Przejechać się Graniczną własnym samochodem, to jest to!

Śmieci w lasku

Część ul. Granicznej znajdującej się w lesie oraz jej najbliższe okolice są wysypiskiem śmieci od dawna. Jacyś cwaniacy próbują za darmoszkę orzenić Matce Naturze to, co im pod własnym dachem zawadza: od gruzu, poprzez stare meble, do zwykłych domowych śmieci. Sprzątane to miejsce za często nie jest (bo i po co?), więc leży tam sobie to wszystko i sprawia że jest ładnie. Postawiłby tam Wójt albo jakiś Policjant kamerkę? Może by się udało złapać jakiegoś cwaniaka? Jakiś mandat by może dostał i może przestał by śmiecić?

Na ten moment podaję link do harmonogramu zbiórki odpadów problemowych na 2008 rok w poznaniu. Mimo wszystko lepiej będzie starą pralkę podrzucić poznaniaką do utylizacji niż zostawiać ją w lesie: Harmonogram.
A poniżej kilka zdjęć z „miejsca zbrodni”:
1. Dziecięce pieluchy

2. Szyba samochodowa

3. Gruz

Fotoradar ozdabia ulicę w Dąbrowie

Postawili jakiś czas temu fotoradar na ul. Szkolnej, koło szkoły w Dąbrowie. W całej Dąbrowie jest ograniczenie prędkości do 30 km/h. Ograniczenie trochę przesadzone, bo trudno się jedzie współczesnym samochodem z taką predkością. Ale koło szkoły, rozumiem. No tak, ale w tej szarej puszcze nie ma żadnego radaru! Jakieś 20% kierowców o tym doskonale wie i „radar” ignoruje. Pozostałe 80% zwalnia przy radzarze. Dla połowy z tych 80% okolice fotoradaru są jedynym miejscem, w którym się zwalnia. Pozostałą część drogi pokonuje się z prędkością dowolną, czasem nawet odrobinę przesadzoną. Widuję w Dąbrowie czasami białego Mercedesa dostawczego, który zapierdala doprze ponad 150 km/h. Obyś kiedyś nie dojechał. Będzie na drodze jednego kretyna mniej.
Zazie zmierzam do tego, że może warto byłoby jednak wsadzić do tej puszki jakąś elektronikę? Tak na dwa miesiące chociaż. Powinno się z tego uzbierać trochę pieniążków. Można by je przeznaczyć na załatanie tych dziur koło szkoły i uprzątnięcia zwałów piachu z ulicy i chodnika? Pewnie jestem naiwny myśląc, że władza wpadnie na tak genialny pomysł, skoro nie potrafi odpisać na mojego maila?